Zimna Wojna, czyli wieloletnia rywalizacji dwóch największych mocarstw w historii ludzkości, które, można powiedzieć, podzieliły całą Ziemię – strefy wpływów – między siebie, rywalizacja kapitalizmu z komunizmu, wolnego świata zachodniego ze zniewolonym blokiem wschodnim, opierała się przede wszystkim na wyścigu zbrojeń, co jasne, a także wyścigu gospodarczym, jednak w to wszystko został siłą rzeczy wpleciony wyścig kosmiczny. Kwestią prestiżu i politycznej dominacja stał się problem, kto pierwszy podbije kosmos i postawi nogę na Księżycu.
Wyścig kosmiczny został zapoczątkowany przez Rosjan, poprzez budowę kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, z którego po raz pierwszy wystrzelono satelitę kosmicznego o nazwie Sputnik. Miało to miejsce 4 października 1957. Sputnik okrążył Ziemię w ciągu 96 minut.
Rosjanie odnieśli pierwszy sukces i niedługo po tym, 31 stycznie 1958, po raz pierwszy wystrzeliwują w kosmos żywą istotę, nie licząc może zbóż wystrzelonych w rakiecie V2 w 1946 roku oraz muszki owocowe wysłane w 1947 roku – był to pies Łajkę umieszczonego w satelicie Sputnik 2. Misja okazała się sukcesem, chociaż Rosjanie nie mieli zamiaru sprowadzać zwierzęcia na ziemię i zginął on w wyniku braku tlenu oraz zbyt wysokiej temperatury, czego jednak nie powiedziano opinii publicznej i ujawniono ten fakt dopiero w 2002 roku.
Praktycznie dopiero wtedy Amerykanie rozpoczęli swoje działania i w 1959 uruchomili program szkoleniowy dla astronautów o nazwie Mercury, który miał za zadanie przygotować człowieka do przebywania w przestrzeni kosmicznej.
Rosjanie rozpoczęli podobny program rok później i odnieśli sukces. 2 kwietnia 1961 pierwszy człowiek, Yuri Gagarin, zostaje wystrzelony w kosmos z portu Bajkonur, w kapsule o nazwie Vostok 1. Dokonuje on pojedynczego okrążenie Ziemi w czasie 108 minut, po czym wraca cały i zdrowy na Ziemię, skacząc na spadochronie.
Warto tutaj nadmienić, że całymi sukcesami ZSRR stał w praktyce jeden człowiek, genialny konstruktor Siergiej Pawłowicz Korolow, który został wyciągnięty z łagru w 1944 roku i przez 20 lat stał na czele radzieckich badań rakietowych oraz kosmicznych. Miał on za zadanie umieścić pierwszego Rosjanina na Księżycu, jednak w wyniku słabego zdrowia zmarł podczas operacji w 1966. Przez wszystkie te lata jego tożsamość była ukrywana, nazywano go „Głównym konstruktorem”. Dopiero po śmierci „Prawda” ujawniła kim był człowiek, który wysłał Gagarina w kosmos.
Niemniej ciekawa postać przewodziła amerykańskiemu programowi badawczemu. Przede wszystkim, Amerykanie bazowali na technologii niemieckiej, takiej jak rakiety V2, które odegrały istotną rolę w czasie II wojny światowej. Po kapitulacji III Rzeszy, Amerykanie przeszmuglowani za ocean 118 niemieckich specjalistów, wśród których znalazł się twórca V2, genialny Werner von Braun. Ten były członek NSDAP oraz oficer SS otrzymał azyl w Teksasie i stał się jedną z najważniejszych postaci w amerykańskim programie kosmicznym. Stworzył potężną i bezkonkurencyjną w tamtych czasach rakietę Saturn V, która umożliwiła późniejsze misje Apollo.
Jednak na początku lat 60. to Amerykanie pozostali w tyle. Program Mercury spóźnił się o miesiąc. Pierwszy Amerykanin, Alan Shepart, zostaje umieszczony w kosmosie 5 maja 1961, czyli 33 dni po wyczynie Gagarina. Zostaje on jednak nazwany przez Amerykanów „pierwszym wolnym człowiekiem w kosmosie”, wyniesiony przez rakietę Freedom 7 w statku Merkury 3.
Kolejny sukces jednak znów należy do Rosjan. Statek Voshhod 1 jako pierwszy wynosi w kosmos więcej niż jedną osobę. Załogę stanowią Vladimir Komarov, Konstantin Feoktistov i Boris Yegorov. Program konkuruje z amerykańskim programem Gemini, który jest w stanie wynieść 2 osoby. Za to w 1965 w statku Voskhod 2, radziecki kosmonauta Aleksiej Leonow jako pierwszy odbył spacer w kosmosie, który trwał 12 minut i 9 sekund . O mało nie stracił przy tym życia, gdyż powrót do kabiny okazał się niezwykle utrudniony, jednak wszystkie problemy zostały utajnione, a Rosjanie ogłosili to jako wielki sukces.
Wtedy jednak Amerykanie myśleli już tylko o zdobyciu Księżyca. Również na tym polu ZSRR miało wcześniej sukcesy. Pierwszym ziemskim obiektem, który dotarł na Srebrny Glob była radziecka sonda „Łuna 2″. W 1959, przed rozbiciem się o powierzchnię Księżyca, przesłała na Ziemię pierwsze fotografie jego powierzchni. W tym samym roku „Łuna 3″ okrążyła naszego naturalnego satelitę, dostarczając pierwszych zdjęć jego niewidocznej strony.
Ale to 12 września 1962 prezydent John F. Kennedy rozpoczął amerykański pęd na Srebrny Glob, wygłosił jedno ze swoich najsłynniejszych przemówień:
„Decydujemy się na lot na Księżyc. Decydujemy się to zrobić w tej dekadzie i dokonać wiele innych rzeczy, nie dlatego że są one łatwe, ale dlatego że są trudne, bo właśnie te cele posłużą zorganizowaniu i zmierzeniu tego co najlepsze z naszych energii i umiejętności, ponieważ to wyzwanie jesteśmy gotowi podjąć i nie mamy zamiaru go porzucić, zamierzamy je wygrać i inne też’.
Kennedy zginął w zamachu rok później, 22 listopada 1963, jednak duch jego słów żył w sercach Amerykanów, którzy są w końcu narodem pionierów i zdobywców. Wielkimi nakładami sił Ameryka rozpoczęła szaleńczy wyścig na Księżyc.
Cały czas ciążyła na nich presja ze strony Rosjan, gdyż ci poczynili kolejny krok 1966 roku. Sonda „Łuna 9″ jako pierwsza zdołała miękko wylądować na Księżycu. Po raz pierwszy w historii ludzkości przesłała zdjęcia wykonane z powierzchni innego globu niebieskiego. Rosjanie w tamtym czasie wysłali jeszcze wiele sond, jednak większość z nich rozbiła się na powierzchni lub też zagubiła w kosmosie po utracie kontaktu.
Jednak wbrew pozorom, Rosjanie stali na przegranej pozycji. Przede wszystkich, dysponowali o wiele mniejszymi środkami pieniężnymi i ich naukowcy częściej byli zmuszeni stosować prowizoryczne rozwiązania oraz narażać życie ludzi. Rakiety, którymi dysponowali, nie dorównywały technicznie Saturnowi V. Miały większą liczbę silników i trudniej było nimi sterować. W historii rosyjskiego programu kosmicznego był też pewien tragiczny epizod, który zahamował rozwój badań, a o którym historia przez wiele lat milczała.
24 października 1960 r. w Bajkonurze, miał się odbyć lot próbny międzykontynentalnego rakietowego pocisku balistycznego R-16. Na uroczystość jego wystrzelenia przybył sam Nikita Chruszczow. W czasie startu doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło przynajmniej przynajmniej 92 osoby, a tak przynajmniej mówi oficjalna wersja, choć istnieją zeznania mówiące o większych liczbach. Jeszcze tego samego dnia, Chruszczow podpisał dekret o utajnieniu całego wydarzenia. Rodziny ofiar zmuszono do zeznań, że zginęły one w katastrofie lotniczej. Dopiero w latach 90. odtajniono dokumenty i świat poznał prawdę na temat Bajkonuru.
Amerykanie również tracili ludzi, jednak nigdy nie na tak wielką skalę. 27 stycznia 1967, podczas treningu w Apollo 1, pożar wywołany iskrą w atmosferze czystego tlenu zabija trzech siedzących w środku astronautów: Gusa Grissoma, Edwarda Whitea i Rogera Chaffeea. Nie przerywa to jednak to jednak programu, a zaniepokojenie kolejnymi postępami Rosjan wręcz go przyspiesza, mimo sporych wątpliwości wielu specjalistów , w tym von Brauna, co do stabilności rakiety.
Wystarczyło zaledwie 6 lat od przemówienia Kennedy’ego, aby amerykanie wystrzelili załogowy statek Apollo 8. Od 21 do 27 grudnia 1968 udało mu się dotrzeć na Księżyc, okrążyć go i bezpiecznie wrócić na Ziemię. Załogę stanowili Frank Borman, Jim Lovell, William A. Anders, a podróż nadawano w telewizji na żywo.
W Wigilijny wieczór cały świat obiegły czytane przez astronautów słowa z Księgi Rodzaju: „Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię”. Dobiegały one z drugiej strony Księżyca, którą ludzie po raz pierwszy mieli okazję ujrzeć na własne oczy, bezpośrednio.
Sukces Amerykanów został zwieńczony 21 lipca 1969, kiedy to pierwszy człowiek, Neil Amstrong, stanął na Księżycu. Był on członkiem trzyosobowej ekipy misji Apollo 11. Razem z nim na Księżycu stanął Buzz Aldrin, za to na orbicie pozostał Michael Collins. Ich lądowanie, mimo dużego ryzyka, zakończyło się wielkim sukcesem, a śledził je cały świat.
Pierwsze słowa wypowiedziane na Księżycu to nie, wbrew powszechnemu mniemaniu słynne fraza Neila Armstronga „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”, gdyż powiedział to dopiero 6,5 godziny po lądowaniu. Pierwsze słowa wypowiedział Buzz Aldrin i było to banalne „Włącz światło!”. Także potem sypały się różne techniczne i robocze określenia, jak choćby okrzyk Buzza „Uważaj Neil, wchodzisz na kabel!”, gdyż astronauci mieli problem z zamontowaniem kamer na powierzchni, aż w końcu Amstrong wypowiedział słynne „Houston, tu Baza Spokoju. Orzeł wylądował”.
Problemy były także z dumnie prezentującą się amerykańską flagą, którą NASA zdecydowała się wziąć dopiera na dzień przed startem. Wynikało to z wątpliwości, czy Ameryka ma prawo umieszczać swoją flagę na terenie, który jest uważany za neutralny. Stelaż, na którym miała wisieć flaga nie chciał się rozprostować, przez co wyglądała ona, jakby falowała na wietrze, co oczywiście w księżycowych warunkach jest niemożliwe. Stało się to później przyczyną licznych teorii spiskowych, jakoby całe lądowanie została sfingowane do celów propagandowych i nagrane w studiu na Ziemi. Do dziś 6% Amerykanów nie wierzy , że lądowanie na Księżycu miało miejsce.
Później flaga i tak miała pecha, gdyż przewróciła się , zdmuchnięta przez silniki, w momencie startu lądownika.
W czasie trwania misji Apollo 11, na Księżycu rozbiła się radziecka sonda Łuna 15. Miała ona za zadanie w tajemnicy polecieć na Księżyc i wrócić na Ziemię z próbką gruntu, wyprzedzając powrót Amerykanów. Był to już jednak tylko krzyk rozpaczy, a nieudana i słabo przygotowana misja została oczywiście utajniona na wiele lat.
Misja Apollo 11 była do tego stopnia niepewne, że w archiwach waszyngtońskich znaleziono treść przemówienia, jakie miał wygłosić Richard Nixon, gdyby wyprawa na Księżyc się nie powiodła. Jego początek brzmiał:
„Zrządzeniem losu ludzie, którzy wyruszyli na Księżyc, by w pokoju go badać, pozostaną na nim, by spocząć w pokoju. Ci dzielni ludzie – Neil Armstrong i Edwin Aldrin – wiedzą, że nie ma już dla nich nadziei na ratunek. Ale wiedzą też, że z ich ofiary płynie nadzieja dla całej ludzkości”.
Na szczęście Nixon nigdy nie musiał użyć tych słów.
W późniejszych latach wyścig kosmiczny stopniowo słabł. ZSRR nigdy nie wysłało człowieka na Księżyc. Amerykanie byli jeszcze pięć razy na Księżycu, jednak kolejne misje nie wzbudzały już wielkich emocji, ani zainteresowania. Wyjątkiem była misja Apollo 13, ponieważ o mało nie skończyła się tragicznie.
Ostatnie lądowanie na Księżycu miało miejsce 10 grudnia 1972, była to misja Apollo 17.
Ostatnie słowa na Księżycu to zdanie: „Jack, zabierajmy stąd tę staruszkę” wypowiedziane na 20 sek przed oderwaniem lądownika od Księżyca przez Eugene’a A. Cernana.
W 1975 Amerykanie i Sowieci po raz pierwszy próbowali współpracował – połączyli siły Sojuza 19 i Apollo 18. Misja została jednak anulowana.
Od tamtego czasu bardziej interesuje nas zagospodarowanie własnej orbity Ziemi, stawiając na niej teleskopy, satelity i stacje kosmiczne, co jest o wiele opłacalne. Wiele poczyniono też w ramach odkrywania Marsa, jednak pewnie jeszcze długo nie wyślemy tam człowieka. Trudno też powiedzieć, kiedy ludzie wrócą na Księżyc. Prawdopodobnie zrobi to za kilkanaście lat jakaś prywatna firma, która będzie skuszona jakimś zarobkiem. Kto wie, może w XXI uda nam się skolonizować naszego satelitę, lub też pozyskiwać z niego surowce albo energię? Z pewnością jest jeszcze wiele do odkrycia.
Autor: Wojciech Mazurkiewicz
Komentarze:
Dodaj komentarz