
Pamiętajcie o Dziedzictwie Konfederacji w miesiącu kwietniu.

Przyzwyczailiśmy się, że kiedy chcemy cokolwiek kupić, lub sprzedać, używamy niewielkich, zielono-szarych kawałków papieru z podpisem prezesa Narodowego Banku Polskiego. Papier ten nazywamy pieniądzem – stał się on niezbędnym elementem codziennego życia, tak bardzo powszechnym, że zwykle w ogóle się nie zastanawiamy, skąd się wziął, ani dlaczego ma taką, a nie inną wartość. Nasuwa się pytanie, co sprawia, że ludzie oddają cieżko wyprodukowane dobra lub usługi za… papier? Zwłaszcza, że nie zawsze tak było.
Krótki poradnik mówiący o tym, jak zachować ostrożność w Internecie, w trakcie korzystania z usług anonimowej sieci TOR. Zakładamy, że użytkownik potrafi już posługiwać się oprogramowaniem zapewniającym anonimowość, jednak w dalszym ciągu obawia się o swoje bezpieczeństwo, co może być uzasadnione, zwłaszcza w kontekście niedawnych doniesień o działalności NSA [1], jak i upadku takich anonimowych potentatów jak Silk Road [2] czy Freedom Hosting [3]. Pragnę przy tym zauważyć, że bezwzględne stosowanie się do poniższych wskazówek niekoniecznie ma sens w przypadku, kiedy zdemaskowanie danego użytkownika nie poniesie za sobą poważnych konsekwencji dla niego lub jego współpracowników. Jeżeli np. używasz Tora tylko po to, aby czytać fora internetowe czy nieszkodliwe, ale dostępne tam materiały, nie ma to wielkiego sensu. Dostosowanie się jednak do tych zasad jest uzasadnione w przypadku osób, których działalność wiąże się z dużym ryzykiem (np. utraty życia lub pójścia do więzienia), takich jak dysydenci polityczni czy inni, prześladowani w jakiś sposób przez władzę, a także osób, które inwestują w swoją anonimową działalność duże pieniądze.
Dziennik kierownika II rosyjskiej ekspedycji ufologicznej, 15.09.1923, Syberia, stacja badań UFO.
Tuż przed zmrokiem dotarliśmy do naszego celu. Niewielka stacja badawcza, oddalona o sto kilometrów od najbliższej osady ludzkiej. Minęły już ponad dwa miesiące od zaginięcia zespołu Avrocar. Pięciu mężczyzn, którzy byli tu przed nami, nie dało przez ten czas znaku życia. Ostatni komunikat dotyczył wyprawy do tubylczej wioski po zapasy. Ciągle mamy nadzieję, że ludzie ci żyją i gdzieś ich znajdziemy.
Okolica wygląda spokojnie. Zaparkowaliśmy naszego łazika pod prowizorycznym, skleconym z belek garażem i wzięliśmy się do wypakowywania sprzętu. Za budynkiem znaleźliśmy furgonetkę zapadniętą w błocie. Z pewnością należała do naszych poprzedników. Kluczyki były pozostawione w stacyjce. Poza tym, brak śladów ludzkiej obecności. Drzwi do stacji zamknięte. Fiodor otworzył je własnym kompletem kluczy i z bronią w ręku zrobił kilka kroków do przodu. Pusto.
Opierając się na książce Roberta Latouche, już wcześniej pisałem o upadku Imperium Rzymskiego i początku społeczeństwa średniowiecznego. Następnie Latouche zajął się różnymi aspektami zdecentralizowanego systemu monetarnego i ekonomicznego społeczeństwa pod rządami Merowingów (opisywanego przez autora jako „anarchia”) i przejścia w kierunku centralizacji dokonanej przez Karola Wielkiego — zmiany, która szczęśliwie dla ludzi popierających decentralizację, nie trwała zbyt długo po śmierci władcy.

Sporo już napisałem o wojnie secesyjnej, więc tym razem postanowiłem nakręcić vloga. Zaczynam od początku, czyli od omówienia najważniejszych przyczyn wojny. Jeśli filmik spotka się z zainteresowaniem, być może przekształci się w całą serię poświęconą wojnie secesyjnej i Skonfederowanym Stanom Ameryki, gdyż mam naprawdę wiele tematów, o których mógłbym mówić. Poniżej zamieszczam więc filmik, a dla wzrokowców udostępniam transkrypt (trochę zmieniony, w celu polepszenia składni i zwięzłości tekstu).
W związku z ostatnią popularyzacją wśród środowiskach wolnościowych idei demokracji bezpośredniej (koalicja Partii Libertariańskiej z Demokracją Bezpośrednią i Partią Piratów) oraz po części liquid democracy (jako narzędzia służącego do usprawnienia procesu decyzyjnego), byłem świadkiem kilku dyskusji na temat wyższości demokracji nad monarchią, lub na odwrót. Zasadniczym pytaniem jest, który z tych systemów jest lepszy dla wolności. Moją odpowiedzią jest: ani to, ani to - wszystko zależy jedynie od ludzi.
Istnieją dwa błędne przekonania wyznawane przez Amerykanów. Pierwsze jest takie, że komunizm przestał być zagrożeniem w momencie, gdy upadł Związek Radziecki. Drugie, że Nowa Lewica z lat sześćdziesiątych upadła i zniknęła razem z nim.
(Na zdjęciu: Tzw. "Marsz Szmat", impreza skupiająca m. in. radykalne feministki i środowiska LGBT).
Ponieważ Nowej Lewicy brakowało spójności, rozpadła się jako ruch polityczny. Jednak jej członkowie przeorganizowali się, rozbijając na wiele mniej licznych grup. Mamy zatem teraz takie organizacje jak radykalne feministki, czarni ekstremiści, antywojenni pacyfiści, obrońcy praw zwierząt, radykalni ekolodzy i grupy walczące o "prawa gejów". Wszystkie te grupy realizują swoje radykalne programy poprzez tworzenie sieci organizacji takich jak Gay Straight Lesbian Educators Network (GSLEN - coś jak polska Kampania Przeciw Homofobii - przyp. tł.), the American Civil Liberties Union (ACLU - organizacja opisująca się jako obrońcy amerykańskiej Konstytucji, w późniejszych latach działalności silnie związani z ruchami antywojennymi i Komunistyczną Partią USA - przyp. tł.), People for the American Way (grupa interesów określająca się jako liberalno-postępowa - przyp. tł.), United for Peace and Justice (grupa antywojenna -przyp. tł.), Planned Parenthood (największa organizacja zajmująca się tzw. prawami reprodukcyjnymi, skupiająca się przede wszystkim na promowaniu aborcji - przyp. tł.), Sexuality Information and Education Council of the United States (SIECUS - organizacja zajmująca się edukacją seksualną - przyp. tł.), Code Pink for Peace (feministyczna organizacja antywojenna, działająca na rzecz m.in równości ekonomicznej i ograniczenia dostępu do broni - przyp. tł.).
Śledząc pewne tendencje na świecie odnoszę czasem wrażenie, że Kościół katolicki jest jedną z najbardziej znienawidzonych instytucji. Wystarczy spojrzeć na to, w jaki sposób bywa on przedstawiany w mediach i popkulturze (pedofilia, ciemnogród, etc.), jak bardzo oczerniana jest jego historia (do tego stopnia, że nawet niektórzy katolicy się jej wstydzą i próbują się jakoś niemrawo tłumaczyć, choć gdyby ją znali, powinni być raczej dumni) i jak bezmyślne, antyklerykalne trendy panują wśród ludzi młodych (i nie tylko), gdzie krytyka Kościoła stała się po prostu modna. Niewiele przy tym uwagi poświęca się dokonaniom tej instytucji, zwracając uwagę co najwyżej na swego rodzaju kościelnych celebrytów, do jakich można zaliczyć obecnego papieża (nie twierdzę bynajmniej, że to źle), którzy rzekomo wyciągają Kościół z otchłani grzechu i ciemności. Niemniej jednak, moda na myślenie typu Kościół-zacofanie, laickość-postęp, jest czymś powszechnym. Część katolików przy tym wszystkim spuszcza głowy, przyjmują konformistyczną postawę, pokornie zbierając wszystkie gromy i nie walcząc o swoje racje, a co gorsza, czasem przyłączając się do antyklerykalnego chóru (dotyczy to też niektórych księży), skąd pomysły w stylu „teologii wyzwolenia”, etc.
Specjalne grupy interesu od dawna próbowały wykorzystać demokratyczne procesy polityczne, aby kreować prawa w celu osiągania własnych, prywatnych korzyści, a Konstytucja USA zawierała wady, które im to ułatwiały. Jedną z prób usunięcia takich wad była Konstytucja Konfederacji.